Dowcipy

Syn wrócił do domu z ...

Syn wrócił do domu z samymi dwójami na świadectwie. Ponieważ ojciec przez cały rok suszył mu głowę o oceny i czepiał się nauki, syn bał się jak diabli pokazać świadectwo. Ojciec jednak, zamiast rzucać gromyi lać paskiem, zaprosił syna na fotel. Syn usiadł niepewnie. Ojciec wyjął papierosy: Zapal synu... Tata, no co ty, ja nie palę... Pal, synu! Zapalili. Po chwili ojciec otworzył barek i wyjął szkocką. Napij się, synu... Tata, daj spokój, ja nie pije... Pij, jak ojciec daje! Napili się. Ojciec wyjął zza tapczanu Playboya. Masz, oglądaj... No nie, tata, nie wygłupiaj się... Oglądaj!!! Siedzą, popijają, czas płynie leniwie. Syn już całkiem się wyluzował, sięgnął sam po papieroska, lekko szumi mu w głowie. Przerzuca kartki Playboya, zaciąga się z widoczną przyjemnością i wreszcie rzuca od niechcenia znad kolejnej rozkładówki: Kurna... tata... i kto to wszystko dupczy No kto to wszystko dupczy Prymusi, synu, prymusi...

Zbyt mało głosów
Dodany: 2006-04-13T15:23:56.000+02:00 przez: Juzek

comments powered by Disqus

Losowy dowcip

Neron i Maximus

Znudzony Neron przygotowuje plan igrzysk. - No dobra, ale ja już mam tego dość.... wszystko już było... co ja m am zrobić żeby było ciekawie... znów ci gladiatorzy, znów dzikie zwierzęta... ile tak można? W tym momencie odzywa się stojący w kącie kapitan gwardii Pretor ian, Maximus. - To może ja podpowiem - rzecze skromnie i z cicha. - Mów, Maximusie. - Otóż może by tak...100 dziewic chrześcijańskich do słupów uwiązać , i jeden sprawny legionista pozbawiłby je dziewictwa ku radości ludu? -Ach, Maximusie! Cóż za pomysł wspaniały! Lecz któż byłby w stanie podjąć się tak t rudnego zadania? Maximus, skromnie się uśmiechnąwszy: - No, ja bym się podjął. Nastały igrzyska. Sto dziewic, nagich lecz z wieńcami kwiatów na czołach, p rzywiązano do słupów na środku areny. Lud wiwatuje. Na arenę wychodzi Maximus. Jest prawie nagi. Słońce odbija się w kroplach potu na jego czole, ciało wy smarowane oliwką. I te sandały! Lud rzymski wiwatuje: Maximus, Maximus! Pierwsza, druga, trzecia... Maximus uśmiecha się zwycięsko. Słońce odbija się w kr oplach potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały! Czwarta, piąta, i już dziesiąta... Lud wiwatuje :Maximus! Maximus! Jedenasta, piętna sta, dwudziesta... Słońce odbija się w kroplach potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały! Trzydziesta, czterdziesta... Maximus jakby się zmęczył, lecz lud wiwatuje: Maximus, Maximus! Pięćdziesiąta, sześćdziesiąta, siedemdziesiąta... Słońce odbija się w kroplach potu na jego czole, ciało wy smarowane oliwką. I te sandały! Osiemdziesiąta... osiemdziesiąta pierwsza... Maximus wyraźnie jest już zmęczony. Słońce odbija się w w coraz większej i lości kropel potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały! Dziewięćdziesiąta... Lud wiwatuje: Maximus! Maximus!! Dziewięćdziesiąta pierws za... dziewięćdziesiąta druga... Maximus bardzo zmęczony. Słońce odbija się w w coraz większej ilości kropel potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały! Dziewięćdziesiąta trzecia, dziewięćdziesiąta czwarta, dziewięćdziesiąta piąta.... Słoń ce odbija się w w coraz większej ilości kropel potu na jego czole, ciało wysmarowane oliwką. I te sandały! Dziewięćdziesiąta szósta... Maximus już ledwo z ipie, lecz lud wiwatuje: Maximus! Maximus! Dziewięćdziesiąta siódma... Słońce odbija się w w coraz większej ilości kropel potu na jego czole, ciało wysmar owane oliwką. I te sandały! Dziewięćdziesiąta ósma... Maximus na kolanach wlecze się do kolejnej, lecz lud wiwatuje:Maximus, Maximus! Ledwo się podniós ł.... dzie...więć...dzie...sią...ta...dzie..wią...ta.... Maximus próbuje wstać. Lecz nie wytrzymał. Padł. A lud rzymski: Pe-dał! Pe-dał!!!!!

Ocena: 3.73
Dodany: 2007-12-03T17:06:48.000+01:00 przez: Yan